28 grudnia 2016

"Miasto glin" - Karin Slaughter


Zapraszam na kolejną zaległą recenzję, tym razem „Miasta glin” autorstwa Karin Slaughter. Po książkę sięgnęłam właściwie aż z pięciu powodów: miałam ochotę na dobry kryminał, widziałam ją na którymś z blogów (recenzja była pozytywna), a na okładce również umiejscowiono bardzo zachęcające opinie. Ponadto nie znałam jeszcze tej autorki, a akcja książki toczy się w ukochanych przeze mnie latach 70-tych i to w Stanach Zjednoczonych. Czy mogłabym równie entuzjastycznie wypowiedzieć się o „Mieście glin”? O tym za chwilę.

Moje pierwsze rozczarowanie nastąpiło z chwilą zderzenia z latami 70-tymi, niby takimi fajnymi, szczególnie pod względem muzycznym. Chociaż te lata tak mnie fascynują, nie bardzo podobało mi się podejście do kobiet i mniejszości. Chociaż Atlanta, podobnie jak całe Stany, jest miejscem, w którym w tamtym okresie dokonuje się wiele przemian społecznych, obyczajowych i kulturowych, to i tak kobiety mają niewiele do powiedzenia. Co więcej, „kult macho” panujący na komisariacie był dla mnie przerażający. Nie mieści mi się w głowie, że tak traktowano kobiety i nowicjuszy, a każdemu uchodziło to na sucho.

Głównymi bohaterkami powieści są dwie kobiety pracujące w policji. Maggie Lawson została policjantką tak jak jej wuj i brat. Jestem jednak zszokowana, jak źle była traktowana i to przez mężczyzn z własnej rodziny. Generalnie najbardziej mnie to wkurzało. Na szczęście Maggie się nie poddawała i chciała udowodnić, że jest dobrą policjantką. Natomiast Kate Murphy wcale nie musiała pracować w tym zawodzie, ponieważ pochodziła z bogatej i dobrze usytuowanej rodziny. Młoda kobieta dużo przeszła w swoim życiu i to też miało wpływ na wybór kariery. Kate zmagała się nawet z jeszcze gorszym traktowaniem niż Maggie, ponieważ nie dość, że była kobietą, to jeszcze świeżo upieczoną policjantką.

Wątek kryminalny w książce dotyczy Strzelca. Grasuje on w Atlancie, osaczając policjantów na patrolu i zabijając ich strzałem w środek czoła. To właśnie dlatego, że giną stróże prawa, poszukiwania zabójcy są tak gorączkowe. Nasze bohaterki też chciałyby się przyczynić do jego złapania, jednak zostają odsunięte od poszukiwań. Niespodzianka: dlatego, że są tylko kobietami. Dobrze, że mamy do czynienia z paniami z charakterem, które na własną rękę próbują dorwać zabójcę.

Ten cały opis brzmi interesująco, jednak z przykrością muszę stwierdzić, że książka okazała się dla mnie rozczarowaniem. Bałam się nawet, że recenzja wyjdzie za krótka, bo nie bardzo wiedziałam, co mam napisać. Chodzi o to, że oprócz tej całej otoczki z latami 70-tymi i tematu dyskryminacji, spodziewałam się tropienia zabójcy, rozwiązywania zagadek i scen trzymających w napięciu. Myślę, że tym powinien się charakteryzować dobry kryminał. Tutaj mi tego zabrakło. Mam wrażenie, że autorka za duży nacisk położyła na życie osobiste bohaterek. Ale z drugiej strony, nie udało mi się przewidzieć, kto był Strzelcem. W sumie byłoby to trudne zadanie, biorąc pod uwagę, że fabuła skupiała się bardziej na Maggie i Kate. Dlatego mam wobec tej książki mieszane uczucia. Ale też nie chcę nikogo zniechęcać. Na pewno jest wiele osób, które mają inny gust czytelniczy.


Moja ocena: 6/10
Share:

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że się rozczarowałaś. Mi osobiście się książka podobała. Jednakże ja również nie mogłam pojąć traktowania kobiet, jak to przedstawiła autorka, czy też tego jak zachowują się policjanci. Ale ogólnie z lektury byłam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust, dlatego nie chciałam aż tak zniechęcać :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za latami 70-siątymi :) nawet w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam napisać, że fascynują mnie lata 50-80 włącznie, a 70-te z tych wszystkich najmniej :D Ale i tak wydają mi się lepsze, niż obecne czasy :)

      Usuń
  3. wychodzę z założenia, że dobra recenzja wcale nie musi być długa. wręcz przeciwnie: jeśli napiszesz poemat na trzy strony, mało kto przeczyta całość :D mam wrażenie, że ta książka nie do końca jest kryminałem, jeśli taki nacisk położono na kreację postaci, a nie kryminalnej zagadki. cóż, trudno. odpuszczę sobie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podczas lektury miałam mieszane uczucia... Masz rację, co za dużo, to niezdrowo :)

      Usuń